Wizję Projektu Kraków muszę przedstawić w języku angielskim. Od trzech lat mieszkam w Anglii i czasami myślę w tym języku. Nie znalazłem tłumaczenia, które by mi się podobało. Wizja, więc nazywa się „Social Tigers”. Nie chodzi więc o mieszkanie razem, nie chodzi o ułatwianie sobie dochodzenia do seksu, nie chodzi o szkolenia PU. Chodzi o zebranie grupy ludzi zorientowanych wokół Krakowa dzielących trzy cechy. Po pierwsze chcę osoby niezdrowo ambitne takie, które chcą osiągnąć tyle, że inni stukają się w czoło, gdy to słyszą. Dziedzina nie ma większego znaczenia. Chcę wszechstronności, abyśmy mogli się uzupełniać. Po drugie potrzebujemy ludzi o wysokich kwalifikacjach zawodowych, grupy cenionych specjalistów w swoich dziedzinach, bez względu na to czy są inżynierami, ekonomistami, PRowcami, czy artystami. I wreszcie trzecim czynnikiem są niebanalne umiejętności społeczne. W efekcie tej kompilacji chodzi o wytworzenie grupy ludzi, którzy potrafią uniezależnić się od społecznego matrixa i powszechnej moralności, aby wspierać się nawzajem w swoich dążeniach. Szukam ludzi, którzy potrafią wykorzystać swój zawód do wzbogacenia swojego życia towarzyskiego na równi z wykorzystaniem umiejętności social dynamics w swoich karierach. Będziemy plażować kobiety, ale będziemy też plażować artystów, polityków, dziennikarzy, celebrities itd. Będziemy plażować wszystkich, którzy przedstawiają wartość. Będziemy organizować najciekawsze wydarzenia towarzyskie, będziemy zaprzyjaźniać się z ludźmi znanymi z telewizji i książek. Sami będziemy znani z telewizji ...
Z przyczyn wymienionych powyżej projekt jest otwarty głównie dla mężczyzn w wieku 25-35 lat. Nie jest jednak zamknięty dla osób młodszych, ani dla kobiet. Zupełnie nie jest także zamknięty dla ludzi w szczęśliwych związkach 1 na 1, gdyż podryw jest tylko częścią projektu. Jego całością jest bycie grupą najwspanialszych ludzi w Krakowie, w taki sposób, aby nikt nie miał, co do tego złudzeń. Koncepcję mogę opisać też przez dwa porównania. Pierwsze pamiętam z kursu filozofii współczesnej, na który chodziłem kilka lat temu. Ze względu na globalizację, rozwój systemu giełdowego w głównych ekonomiach na świecie i masową komputeryzację, światem będzie rządzić klika osób w liczbie od 100 do 1000, głównie tak zwanych mężczyzn w białych kołnierzykach w wieku 25-40 lat o wykształceniu informatycznym lub ekonomicznym. Ja docelowo zamierzam być w tej grupie. Drugie porównanie podała mi Julia, gdy jej tłumaczyłem tę koncepcję. Powiedziała, że jest coś, co określa się mianem banku potrzeb, zorganizowane przez absolwentów Szkoły Głównej Handlowej. Szczegółów nie znam. Pytajcie ją lub Googla.
Love
Samuel

